Rozliczenie PIT online 2017

Wszystkie te zbyt trudne i męczące rozliczenia PIT, o których wolałbym zapomnieć z chwilą ich narodzin, powracają do mnie niczym koszmar nad ranem po bezsennej, boleściwej nocy. Jak niechciana dziecięca trauma zajmują niepostrzeżenie miejsca na gipsowych kartach mojej kruszącej się księgi tożsamości. Sprawiają one, iż mój przytępiony jałowymi obliczeniami i nigdy niezaleczonymi błędami podatkowymi umysł mówi NIE! – nigdy więcej żadnego rozliczenia PIT. Ach PITy, wy nieznośne – czy uwolnię się choćby od jednego z was wczepionego boleśnie kleszczami w tkankę neuronalną? Ktoś powiedział mi, że może być inaczej – że rozliczenie PIT od lat jest jedynie sprawnym, wiernym sługą – jednak z nieufnością podchodzę do tego rodzaju nowinek. Czy można im zaufać, gdy najczęściej powtarzane w okolicy pytanie to „jak rozliczyć PIT?”

Przychodzili do mnie od lat, przedstawiając się jako PIT 36 lub PIT 37 czy też na wiele innych sposobów, na pamięci, o których nie zależy mi już wcale. Zawsze wyglądali  surowo i podejrzanie jak ciała urzędników państwowych. Co roku któryś rzeczywiście zostawał na dłużej i nieodmiennie okazywał się, prędzej czy później, zaledwie złą materią zaprogramowaną przez Demiurga na uprawę cichego zniszczenia oraz odkładającego się na latami szarego zmęczenia. Rozliczenie roczne PIT stało się dla wszystkich w naszym mieście synonimem opresji nadchodzącej w cyklicznych spiętrzeniach czasu podatkowego. Za tych dawnych lat nawet program PIT był oszustwem, a PIT online tak bardzo przypominał papierowy formularz, że niekiedy z ekranów komputerowych jak krople potu spływały drobiny celulozy.
O tym, o czym teraz chcę opowiedzieć, dowiedziałem się z kilkuletnim opóźnieniem i nie dziwi mnie to bynajmniej, gdyż w pewnym momencie swego życia wybrałem izolację. Otóż w drugiej dekadzie drugiego tysiąclecia obok ponurych gości z formularzami zaczęły do nas docierać całkowicie nowe formy podatkowe. Imion ich było wiele, lecz wszystkie mówiły o nowym początku nowego życia raportowego. Zapamiętano szczególnie PIT 2017, PIT 2018 program oraz nieco skromniejsze od pozostałych rozliczenie roczne PIT. Wkrótce spotkaliśmy się (moje miasto – mnie tam wtedy nie było) z delegacją PITy 2018. Nasza społeczność skrajnie nieufna początkowo, co bez wątpienia było uzasadnione wypadkami z przeszłości, z czasem przyjęła przybyszów jak swoich i z tego, co wiem, cieszą się obecnie powszechnym poważaniem.
Kilka dni temu do mojej pustelni zawitał program PIT 2018, proponując bezwstydnie rozliczenie podatkowe, które mnie oburzyło – nigdy nie słyszałem czymś podobnym. Oczywiście odmówiłem. Jednak dziś, kiedy o tym myślę, nie jestem już tak zdecydowany.
Jutro spodziewam się kolejnej wizyty.